War and Peace / Wojna i Pokój

by Jan Kowalewicz

It happened that she came for some painting.

It doesn’t matter if it was an excuse for us, it was very pleasant. Spontaneous painting without any pressure is some kind of therapy. It gives an opportunity for exposing unconscious thought and feelings in non verbal way and to invites us to think about our inner selves. I miss not making a photo of Magdalena’s painting. It was very dark, somehow plutonic as would Bartosz Karwowski say on his blog. Happily Magdalena made a part of her painting in bright greens, which was like a hope or life in a world of darkness and death. I wonder what has the picture unveiled to her.

I created the paintings shown below while Magda made hers. War and Peace. Lust and Acceptation.

With the one I mentioned before (Relief) they create a triptych hanging on a wall of my living room.

We had a very good talk over the painting. I is so purifying. Such a relief.

Yesterday I had an urgent need for painting, yet it happened that I don’t have any canvas ready for painting. It is a mistake worth fixing.

Tak się złożyło, że przyszła do mnie pomalować.

Pretekst czy nie, było bardzo miło. Spontaniczne malowanie bez poczucia oceny i nacisków jest jak terapia. Pozwala przerzucić rożne nieuświadomione odczucia i myśli, w sposób niewerbalny poza siebie i skłania do refleksji. Szkoda, że nie mam zdjęcia tego obrazu, który wykonała Magda. Był dla mnie bardzo mroczny, jakby to powiedział być może Bartosz Karwowski na swoim blogu Bartosz o Astrologii, plutoniczny. Na szczęście Magda pozostawiła pole nadziei na obrazku. Z odmętów mroku oto wyłonił się delikatny, życiowy fragment “obrośnięty” zielenią. Ciekawe, co jej uświadomił ten obraz.

Przedstawione powyżej płótna wykonałem w czasie gdy Magda malowała swój. Wojna i Pokój. Pożądanie i Akceptacja.

Wraz z obrazem omówionym we wcześniejszym poście (Ulga) tworzą tryptyk, wiszący u mnie na ścianie salonu.

Dobrze nam się gadało do tego malowanie, oj dobrze. To bywa bardzo oczyszczające. Taka ulga.

Wczoraj naszło mnie na malowanie, ale cholera nie mam w domu gotowej blejtramy. To był błąd. Muszę się wyposażyć w jakąś.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s