Studiowanie zabawki

| by Jan Kowalewicz |

Zabrałem dziecku zabawkę i sam się bawię. Bydlę.

Jak kiedyś wybrałem się z przyjacielem na wystawę Lego do Centrum Nauki Kopernik, to mieliśmy mnóstwo radości budując zamek. I po jakieś 28 lat na karkach.

Daniel wziął niebieskie, ja zielone Lego. On najbardziej lubi niebieski. Ja zielony też lubię. Było zabawnie, ale potem Danemu nie skończyły się klocki. Rozejrzał się badawczo dookoła, ale znikąd ratunku. Zniknął gdzieś z marsową miną.

Po kilku minutach wrócił uśmiechnięty z całym naręczem niebieskich klocuszków. “Zajebałem jakiemuś małemu” rzucił auto-sarkastycznie i po chwili znów wróciliśmy do naszego dzieciństwa.

W międzyczasie z megafonu rozlał się beznamiętny głos jakiejś beznamiętnej pani: “Uwaga, mały Tomek zrozpaczony szuka ojca, czeka w foyer Centrum.” Po czym z miejsca obok nas zerwał się jakiś facet wzbijając swoja budowlę w powietrze plastikowych kolorów.

Ostatnio też pożyczyłem zabawkę od malca – od mojej bratanicy – dwa dinozaury marki Schleich – Tyranozaura (bo ba!) i Carnotaura (taka wielka drapieżna krowa). Ależ te zabawki są zrobione! Co za detal, proporcje i nawet anatomicznie jakoś są te dinozaury zrobione, a nie jak marne interpretacje raczkującej XIX wiecznej archeologii. Gdybym był malcem moi starzy mieliby piekło dopóki nie miałbym całego stada…

Spójrzcie tylko na to! Oczywiście nie wszystkie te zabawki są ładne, ale naprawdę niektóre zrobili fantastycznie.

Zabawki bratanicy pożyczyłem do rysowania, bo z natury, czyli z patrzenia na obiekt trójwymiarowy, rysuje się znacznie lepiej niż z płaskiego zdjęcia. Kilka ostatnich wieczorów 2015 spędziłem szkicując sporo na szybko rożnymi technikami, aby sobie potrenować.

Narysowanie dopieszczonego dinozaura chodziło mi po głowie już dłuższy czas. Już widzę miny znajomych czytających powyższe zdanie. Tak, chciałem dopieścić jaszczura.

Oto on.

Z  początku nie zamierzałem go kolorować. Ba! Wręcz obawiałem się tego nieco, ale przepiękne kredki Derwent, które dostałem od Matki na Boże Narodzenie nie chciały czekać już ani chwili dłużej. Tak się zacietrzewiłem w rysowaniu, że nie słyszałem esów, sygnałów, porykiwań mojego telefonu i komputera (fakt pomagał mi w tym lecący w tle film RoboCop z 2014 roku) gdy mój przyjaciel, generał Daniel wzywał na podbój Rzymu.

Ja byłem wtedy głową ponad 200 mln lat wcześniej.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s